RSS   |   
Zarejestruj się   |    Zaloguj się   |    Zaloguj przez facebook
Lwówek Śląski » Wydarzenia » Kultura » Joanna Kulig: Rozumiałam się z Juliette Binoche bez słów

Joanna Kulig: Rozumiałam się z Juliette Binoche bez słów

2012-02-23, Aktualizacja: 2012-02-23 12:24

Naszemiasto.pl Urszula Wolak

Joanna Kulig zagrała w "Sponsoringu" obok francuskiej gwiazdy. Nam mówi o kulisach swojej pracy.

Joanna Kulig, nim trafiła do PWST w Krakowie, wygrała "Szansę na sukces" (© fot. PAP/EPA/ANGELIKA WARMUTH)

Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij»
Od tygodnia możemy Panią oglądać w "Sponsoringu", w którym znalazły się bardzo odważne sceny erotyczne. Z jakim nastawieniem Pani do nich podeszła?
Przyznam, że bardzo się denerwowałam i stresowałam. Zauważyła to nawet reżyserka filmu Małgośka Szumowska. Dzień przed kręceniem tych scen powiedziała: "Aśka, nie możesz tak przez cały czas mówić, że się boisz, i że nie dasz rady, bo w końcu przyjęłaś tę rolę. Trzeba było nie przyjmować!". Pomyślałam, że ma absolutną rację. Znałam scenariusz. Kiedy w końcu nadszedł moment nagrywania, podeszłam do tych scen spokojnie i bardzo świadomie. Doskonale wiedziałam, co i jak mam grać.

Jak przygotowywała się Pani do zagrania tych odważnych scen?
Tak, jak przygotowuję się do innych trudnych scen, czyli zgłębiałam temat. Zdjęcia kręciliśmy w Paryżu, więc chodziłam do Muzeum d'Orsay i przyglądałam się nagim rzeźbom. Patrzyłam, jak w tych aktach zostały zaklęte różne emocje. Chciałam je w jakiś sposób uchwycić, by podejść do swojego ciała z jeszcze większym szacunkiem i wydobyć z niego prawdziwe piękno.
∨ Czytaj dalej


W filmie mówi Pani płynnie po francusku. Czy miała Pani wcześniej do czynienia z tym językiem?
Niestety nie. Spodobałam się jednak producentom "Sponsoringu" i to oni zaproponowali mi szybki kurs tego niełatwego języka, specjalną metodą Tomatis. Ucząc się angielskiego, korzystali z niej także Juliette Binoche i Gerard Depardieu. Chodziłam także na lekcje do świetnej nauczycielki.

I tak od razu załapała Pani francuski akcent?
Oj nie. Na początku przechodziłam prawdziwe męki. Okazało się, że podczas pierwszego dnia spędzonego na planie nikt mnie nie rozumiał. Małgośka Szumowska krzyczała wtedy na mnie: "Jak ty grasz?! Nikt cię nie rozumie! Juliette Binoche też. Musisz się wziąć w garść". Te słowa zrobiły na mnie wrażenie. Podszkoliłam się w języku i kiedy spotkałyśmy się ponownie, Juliette mnie już rozumiała.

Jak się Pani współpracowało z Binoche?
Nasze stosunki miały partnerski charakter. Można powiedzieć, że wyczuwałyśmy swoje intencje bez słów. To była naprawdę świetna współpraca.

Niewiele brakowało, a mogłybyśmy dziś w ogóle nie rozmawiać o "Sponsoringu", bo parę lat temu przeżyła Pani aktorski kryzys...
Tak, to prawda. Byłam zmęczona pracą w Starym Teatrze. Miałam poczucie, że spalam się i psychicznie, i fizycznie. Grałam aż osiemnaście przedstawień w miesiącu. Zaczęło to po prostu przerastać moje siły. Zerwałam więc z teatrem, ale pozostałam w moim ukochanym Krakowie. Obecnie dzielę życie między tym miastem a Warszawą.

Dlaczego zdecydowała się Pani wrócić jednak do gry?
Pewnego dnia obejrzałam teatr telewizji pt. "Doktor Halina", który powstał w 2007 r. Wzruszyła mnie tam jedna ze scen z moim udziałem. Zrozumiałam, że jako aktorka potrafię jeszcze wiele z siebie dać.

A pamięta Pani swoje początki w krakowskiej PWST?
Tak (śmiech). Tego nie da się zapomnieć. Uczyłam się na wydziale wokalno-estradowym, i o ile ze śpiewem nie miałam żadnych problemów, o tyle kulałam jako aktorka. Bałam się nawet, że mnie wyrzucą. Pamiętam, jak na pierwszym roku Anna Polony powiedziała mi wprost: "Jezu! Ciebie to chyba przyjęli tylko dlatego, że ładnie śpiewasz! Nie wiem, co z tobą będzie..." (śmiech).

Ale w końcu się Pani poprawiła, prawda?
Tak. Na drugim roku studiów Mikołaj Grabowski zaangażował grupę studentów z mojego roku do spektaklu "Operetka". Podeszłam do dyrektora i zapytałam go wprost, czy w spektaklu trzeba tak samo dobrze śpiewać jak grać? Odpowiedział: "No tak. Zdecydowanie to musi być na tym samym poziomie". Żadne inne zdanie nie zmobilizowało mnie tak do pracy, jak właśnie te słowa. Zaczęłam ostro trenować i osiągnęłam zadowalające efekty - na tyle, że dyrektor zaprosił mnie później na casting do Starego Teatru. Zagrałam wtedy u Mai Kleczewskiej w "Śnie nocy letniej", a później dostałam angaż.

Dziennikarze z kolorowych magazynów zamiast pytać o Pani osiągnięcia, będą jednak ciekawi tego, co ma Pani w szafie i z kim spędza Pani romantyczne wieczory. Znajdzie Pani czas na wywiady w tym tonie?
Wiem, że to może interesować kolorowe magazyny i nie mam z tym żadnego problemu, ale jestem typem osoby, która nie uzewnętrznia swojego życia prywatnego. Jeśli chcę porozmawiać na intymne tematy, spotykam się po prostu z przyjaciółmi. I nie są to raczej dziennikarze. A to, jak spędzam wieczorami czas z moim mężem, zawsze pozostanie wyłącznie moją prywatną sprawą.
Rozmawiała Urszula Wolak

Przeczytałeś?

Oceń ten artykuł
+

Ocen pozytywnych

Ocen negatywnych

4 0
-

Komentarze

Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!

ZOBACZ TEŻ

Sonda

Czy wybierasz się na Noc Muzeów?

Ogłoszenia motoryzacyjne

Ogłoszenia pracodawców

  • Doradca klienta Wałbrzych
    doświadczenie w pracy z Klientem nietuzinkowa osobowość i charakter sumienność oraz pracowitość łatwość nawiązywania kontaktów samodzielność i nastawien...
  • Tancerka Wrocław
    Poszukujemy pełnoletnich, atrakcyjnych tancerek do ekskluzywnego klubu nocnego. Praca w nawiększym w Polsce nowootwartym klubie Sogo we Wrocławiu. Profe...
  • pracownik ochrony Oleśnica Oleśnica
    Zatrudnię pracowników do ochrony obiektów handlowych w OLEŚNICY z doświadczeniem. Tel.: 600 130 648 (proszę o kontakt wyłącznie telefoniczny).